piątek, 2 maj 2008
piątek, 14 grudzień 2007
and in a year, a year or so this will slip into the sea
Piosenka na dziś.
Wymieniliście sie kiedyś z kimś iPodem?
Jak wymieniłam się z Aną, to było mi głupio, bo słuchałam tylko tego...
Po 60 razy ekstatycznie, az zrozumiałam, że to nie jest wesoła piosenka, która daje mi energie, tylko smutna, która ciągnie mnie w dół.....
Well it's been a long time, long time now
since I've seen you smile
and I'll gamble away my fright
and I'll gamble away my time
and in a year, a year or so
this will slip into the sea
well it's been a long time, long time now
since I've seen you smile
Come back to the future.
Dziś w nocy ktoś ściągnął ze mnie kołdrę. Wstałam i sięgnęłam do jakiejś obcej szafy, wyciągnęłam koc. Rano obudziłam sie pod wielką flagą amerykańską z orłem....
Powrót. Warszawa to korek, wielki rachunek za taksówkę, łyso, zimno, okropne billboardy i wiadomości polityczne po miesiącu nieczytania gazet.... Tusk naprawdę jest premierem?
W samolocie do Londynu odzyskałam swój brytyjski akcent. W samolocie do Warszawy wstyd i melancholię.
W Warszawie zasłoniłam żaluzje, włączyłam światła i travel channel i weszłam do wanny. Na szczęście Agata wyciągnęła mnie na ... "Nianię w Nowym Jorku". Schiza. Nie wiem jaki kolor ma taksówka. Nie wiem gdzie jestem. Czy tu, czy tam, czy w domu. A gdzie dom?
Parę tygodni temu na Brooklynie, w Galapagos oglądałam film o Licheniu - wczoraj znów o Licheniu, tym razem Kobasa Laksy...
:))))))))))
Za to wp.pl podobają się moje felietony...
Zaraz założę nowego bloga, co wy na to?
Zasypiam - jetlag, sweet jetlag....
Powrót. Warszawa to korek, wielki rachunek za taksówkę, łyso, zimno, okropne billboardy i wiadomości polityczne po miesiącu nieczytania gazet.... Tusk naprawdę jest premierem?
W samolocie do Londynu odzyskałam swój brytyjski akcent. W samolocie do Warszawy wstyd i melancholię.
W Warszawie zasłoniłam żaluzje, włączyłam światła i travel channel i weszłam do wanny. Na szczęście Agata wyciągnęła mnie na ... "Nianię w Nowym Jorku". Schiza. Nie wiem jaki kolor ma taksówka. Nie wiem gdzie jestem. Czy tu, czy tam, czy w domu. A gdzie dom?
Parę tygodni temu na Brooklynie, w Galapagos oglądałam film o Licheniu - wczoraj znów o Licheniu, tym razem Kobasa Laksy...
:))))))))))
Za to wp.pl podobają się moje felietony...
Zaraz założę nowego bloga, co wy na to?
Zasypiam - jetlag, sweet jetlag....
wtorek, 11 grudzień 2007
Podróż. Rektywacja.
Mam godzinę do taksówki na lotnisko i jeszcze tyle się dzieje... Zdążyłam zaliczyć wystawą totalną Banksy'ego, dostać od szalonej Any kolejny cudowny album... Zjeść lunch.
I nie, mamo - nie koczuje od dwóch dni na lotnisku żeby się nie spóźnić ;)))))))
Ostatnie dni to tez jakies zachłystywanie się, telefony o 3 w nocy... Firma taksówkarska wysłała mi taxii o 3:45 w nocy i mnie budzili, żebym zeszłą - tłumaczyłam do 4 że p.m, ze a.m....
Najpiękniejsza rzecz ostatnich dni? PS1.
Miejsce, sztuka w środku, podróż tam.
Oraz moi znajomi i przyjaciele tańczący razem szalony taniec (Go z przerażeniem pytający czy tak wygląda "polskie wesele , mimo że tańczyli Duńczyk, Filipińczyk- Amerykanin, Hiszpanka...) i mityczny Crift Dog, gdzie przez knajpke z hotdogami , a dokładnie przez budkę telefoniczną w niej wchodzi się do klubu... Super znajomi Agaty G. Kolacje pożegnalne...
Ale jak tu będziecie - idźcie do Met popatrzeć na to:
Ja dla tego zdjęcia przyjechałam do Nowego Jorku, przez miesiące miałam je na pulpicie komputera.
Działa!!!!! Przenosi w przestrzeni, hipnotyzuje.
Lecę na taksówkę....
TO BE CONTINUED.......
I nie, mamo - nie koczuje od dwóch dni na lotnisku żeby się nie spóźnić ;)))))))
Ostatnie dni to tez jakies zachłystywanie się, telefony o 3 w nocy... Firma taksówkarska wysłała mi taxii o 3:45 w nocy i mnie budzili, żebym zeszłą - tłumaczyłam do 4 że p.m, ze a.m....
Najpiękniejsza rzecz ostatnich dni? PS1.
Miejsce, sztuka w środku, podróż tam.
Oraz moi znajomi i przyjaciele tańczący razem szalony taniec (Go z przerażeniem pytający czy tak wygląda "polskie wesele , mimo że tańczyli Duńczyk, Filipińczyk- Amerykanin, Hiszpanka...) i mityczny Crift Dog, gdzie przez knajpke z hotdogami , a dokładnie przez budkę telefoniczną w niej wchodzi się do klubu... Super znajomi Agaty G. Kolacje pożegnalne...
Ale jak tu będziecie - idźcie do Met popatrzeć na to:

Ja dla tego zdjęcia przyjechałam do Nowego Jorku, przez miesiące miałam je na pulpicie komputera.
Działa!!!!! Przenosi w przestrzeni, hipnotyzuje.
Lecę na taksówkę....
TO BE CONTINUED.......
poniedziałek, 10 grudzień 2007
Macierzyństwo. Wersja jednodniowa.
Dziś w metrze spotkałam 14-15 letnią dziewczynkę, która miała na kolanach niemowlaka. Po chwili okazało się że niemowle jest plastikowe i że jest ów słynny eksperyment: nastolatkom ze szkół, w których duzo jest "młodzieńczych" ciąż rozdaje się lalki króte mają wbudowany system sensorów. Płaczą, chcą jesć, nie można pójśc na balange i oglądac tv. Lalka mierzy czas podczas którego pozostaje w ramionach mamy lub taty - na ten dzień nastolatek dostaje specjalną opaskę (taką jak na Heinekken Festival, he he) i przytroczony do niej kluczyk, którym lalke się "karmi"... lekki obłęd. Dziewczynka mi powiedziała, że nauczycielka złapała ją z chłopakiem na całowaniu sie i dostali zamiast bury po lalce...
"Najgorsze - powiedziała - jest to, że podobno po jednym dniu z ta lalką niektórzy ludzie CHCIELI mieć dzieci!!!"
Bosz, a czy w Polsce by nie można takich rozdać 30-latkom? :) Facetom w szczególności...
Slicznie wyglądała z tym dzieckiem - tuliła go, poprawiała mu kocyk...He he... Banda koleżanek miała niezła zabawę - próbowały lalkę na niby uderzyć... Ups! Ale generalnie czuły megarespekt. I strach , bo jutro znów ktoś inny dostanie laleczkę...
"Najgorsze - powiedziała - jest to, że podobno po jednym dniu z ta lalką niektórzy ludzie CHCIELI mieć dzieci!!!"
Bosz, a czy w Polsce by nie można takich rozdać 30-latkom? :) Facetom w szczególności...
Slicznie wyglądała z tym dzieckiem - tuliła go, poprawiała mu kocyk...He he... Banda koleżanek miała niezła zabawę - próbowały lalkę na niby uderzyć... Ups! Ale generalnie czuły megarespekt. I strach , bo jutro znów ktoś inny dostanie laleczkę...
sobota, 8 grudzień 2007
A w naszym małym sosie...
Po pierwsze Miejsce. Na wernisażu wystawy Sasnala w warszawskiej Zachęcie dowiedziałem się, że zmieniły się mody i że dzisiaj wszyscy chodzą do Miejsca zamiast Psa.
oczywiście MareckiMusze wrócic, bo to Miejsce to w mojej klatce jest he he
Subskrybuj:
Posty (Atom)