czwartek, 15 listopada 2007

śnieg????? ja do pralni poszłam w japonkach!!!

przerażające...
Ja ledwo znoszę tu deszcz i modlę sie do boga wszechpogód, bym nie musiała spróbować nowojorskiego ziąbu.
Dziś chłopcy z hiphopowego sklepu na Soho, którzy kojarzą mnie ze względu na fryzurę chcieli mi dać na nią zniżkę - na kurtkę North Face. Powiedziałm im, że nie chce, bo u nas są zimy prawdziwe, -30 stopni, i wtedy pomaga tylko futro. Uwierzyli!!!

Tak sie czuję: hormony i za oknem - ciemno.



NOWY ODCINEK "Matki rzecze"!!!!!

"Czytanie twojego blogu jest zajęciem nieco frustrującym, ale i fascynującym. Frustruje, bo uświadamia mi, że jestem kulturalnym nieukiem i dla mnie NY to Woody Allen i MoMa (oczywiście wiem, że to kulturowo- intelektualno- etniczno... pępek świata, jeszcze taka głupia nie jestem). Ciekawe, bo każdego ranka myślę, gdzie ją znowu diabli zaprowadzili i jak to namiesza jej w tej główce z - jak się okazuje , baaardzo wieloznaczną fryzurą. Koniec świata, żeby nie można się było ostrzyc, jak się chce... czyli jednak prowincja."

środa, 14 listopada 2007

Go go go....

Go zabrał nas na kapitalną wystawę w Japan Society. Making a Home: Japanese Contemporary Artists in New York zaczynają sie paroma prościutkimi rzeczami Yoko Ono (drzewko na którym wiesza się życzenia, wielki billboard do zapisania, karteczka z dziurką, którą wręcza pani na wejściu która jest "twoim własnym widokiem na niebo"). W srodku - lekki obłęd (chyba zdjęcia Go były najnormalniejszą rzeczą...) - ciemny pokój wyłożony ciemnoczerwonymi balonami różnej wielkości, który prawie oddycha, przedziwne wycinanki i pokoje lustrzane....

Jest tez moja ulubiona seria rysunków chomika. Włąscicielka - japońska artystka - wjechała do Japonii w odwiedziny, by po powrocie zastać swoje ukochane zwierzątko martwe. Aby odreagowac jego smierć narysowała serię obrazków na których wyobraża sobie rózne warianty tragicznej śmierci chomika - od przypadkowego zgniecenia, przez przeżarcie na amen, po sklejenie taśmą klejącą.

To co, rodzino - zrzucamy sie na te obrazki? Mnie stanął przed oczami nasz genialny chomik i to jak nie dał się Lukaszowi zabić przez taki szmat czasu.

Dzięki Go!

Comme des Garcons, NY


















Nowojorski Comme des Garcons ma zabójcze ceny ubrań i śliczne wejście...
Oczywiście jest w centrum Art&Bussines, czyli w Chelsea.

Powinnam podziękować Rei Kawakubo - nie tylko dlatego, że nareszcie znalazłam swoje zapachy - goździka i sorbetu rabarbarowego, lecz tez dlatego, że miałysmy niezwykła frajdę z Sasą kiedy w The City Bakery okazało się , że obie mamy kręcka na punkcie tych zapachów.
Sasa wyciągneła swoje "Kioto" (uwielbiam te zapachy miast) iopowiadała o swojej kolezance, ktra pracuje dla CdG i kolekcjonuje zapachy i to ona przyłozyła ręke do tego o zapachu kabli i gumy...

Nie powiem żebyśmy się zachowywały z Sasą "comme des garcons"...


Fryzura


Od samego przyjazdu mam problem z włosami: otóż moja fryzurka - tak popularna w Polsce "krótko z przodu, długo z tyłu" , "na czeskiego metala" "na niemieckiego piłkarza" - however - budzi w Amerykanach rozmaite uczucia.

Po pierwsze - wszyscy automatycznie biorą mnie za lesbijkę. Szczególnie zainteresowane, oraz ci, którymi ja jestem zainteresowana - przynajmniej trochę hetero faceci.
Dokładając do tego mój czarny styl ubierania się - uchodzę tu za mniejszość seksualną.

Po drugie - za lesbijkę nie uznają mnie czarni hiphopowi chłopcy, którzy uznają moją fryzure za "classy" i pytają czy moga dotknąc moich włosów.

Po trzecie - dotykać moich włosów chcą również mieszkańcy Bangladeszu i Tajlandii - bez względu na płeć i gender.

Po czwarte - wielkie dzieki należą się Rayskiemu, który wyciągnał mnie z doła spowodowanego tym, że fryzura wrzuca mnie w subkultury i wyrzuca na peryferia: zapytał co oznacza moja fryzura, bo wszyscy w pracowni u Kowalskiego taką noszą. Takie peryferia - moge uznać :)

Po piąte - w brooklyńskich butikach uchodzę za megamodną. Na Manhattanie za freaka.

UWAGA: należy rozważyć styl fryzury przed wyjazdem z kraju. Cultural differences istnieją nawet w państwach których granica jest grubości ostrza noża.
WSKAZóWKA: dziewczyna na Manhattanie wygląda jak dziewczyna. Czyli ma dłuższe włosy. Chłopaka trudniej już dodefiniować... Pewnie tradycyjnie: wszystko, co nie jest tym - jest tamtym. Ale w którą stronę?

Widział ktos kiedyś czerwoną marchewke?

CZEMU MOJ APARAT ROBI NIEBIESKIE ZDJECIA?????