środa, 28 listopada 2007
Matka pisze:
"brak wpisu na twoim blogu urasta u nas do rangi nieszczęścia"
wygląda na to, że wymyśliłam sobie coś w rodzaju elektronicznej smyczki ;)))))))
z cyklu - "sprawdzamy codziennie jaka u Ciebie pogoda"...
wygląda na to, że wymyśliłam sobie coś w rodzaju elektronicznej smyczki ;)))))))
z cyklu - "sprawdzamy codziennie jaka u Ciebie pogoda"...
DCo sie ze mną dzieje:
Od wczoraj dostałam sześć wiadomości z pytaniem - co się dzieje i czemu nie ma nowych postów.
5 minut temu zadzwonili spanikowani rodzice - skoro nie ma postów od trzech dni - coś złego musiało jej sie stać.
A ja od 3 dni jestem bardziej dla siebie i jakoś tak zadomowiona... Oglądam filmy, rozmawiam z ludźmi, pije wino i myślę.
Wczoraj dostałam tez fajną propozycję dotyczącą swoich tekstów - będzie trochę roboty.
(wpadam do Warszawy 12-go - pamiętajcie o tym ;)
Zaraz odpowiem na maile i trochę popiszę...
Przygotowuje sie mentalnie do wizyty w Russian Turkish Baths - i staram sie nie oglądać filmu na stronie , bo podobno nie zachęca do tego. Wy możecie.
5 minut temu zadzwonili spanikowani rodzice - skoro nie ma postów od trzech dni - coś złego musiało jej sie stać.
A ja od 3 dni jestem bardziej dla siebie i jakoś tak zadomowiona... Oglądam filmy, rozmawiam z ludźmi, pije wino i myślę.
Wczoraj dostałam tez fajną propozycję dotyczącą swoich tekstów - będzie trochę roboty.
(wpadam do Warszawy 12-go - pamiętajcie o tym ;)
Zaraz odpowiem na maile i trochę popiszę...
Przygotowuje sie mentalnie do wizyty w Russian Turkish Baths - i staram sie nie oglądać filmu na stronie , bo podobno nie zachęca do tego. Wy możecie.
sobota, 24 listopada 2007
Zapomniałam Wam powiedzieć - straszne faszystowskie święto Thanksgiving było niezwykle miłe....
Nie da się ukryć, że dzieki "dwóm indykom": jednemu z Kasią i Sebastianem a drugiemu z cuuuudownym towarzyszeniem hiszpańskiej krwi i Chefa z Barcelony. Tarte tatin z mango? To sie pamięta całe życie.... Thanks Bea & Gonzalo!!!
Mateusz narysował flagi poszczególnych państw kredeczkami...
I skończyliśmy o 4 rano w kanajpie o nazwie Library - to chyba straszne, że nas niesie tak?
Za to poranek Dziękczynny był jednym z najmilszych momentów w NY. Założyłam dres, najki i pojechałam do Central Parku - nie biegam, lecz chodzę, więc obeszłam cały. W międzyczasie podglądając wiewiórki, które jak cię widzą to udają "Jaki orzeszek ? - nigdy nie było ZADNEGO orzecha wysoki sądzie!" i jak tylko sie odwrócisz to wypluwają go do jakiejś dziury...
Widziałam Zoo z "Madagaskaru"...
Ale najfajniejszą rzeczą była rodzina wielopokoleniowa rozgrywająca mecz rugby na zielonej trawce... Osiemdziesiecioparoletni dziadek nie grał tylko dlatego, że miał szynę na nodze - ale jego zona, w dresie z lat '80 a la Jane Fonda - dzielnie przechwytywała piłkę. Jak człowiek pomysli o osteoporozie...
Za to niefajną rzecz w tv pokazali: Macys Parade.
Koszmar.
To, że jako pierwszą zobaczyłąm koteczkę bez pyszczka(Hello Kitty) , która "po raz pierwszy w historii bierze udział w paradzie" - było ok, choć drewniane głosy prezenterów przypominały raczej te które komentowały zawsze jakies pokazy sil zbrojnych....
Jednak potem, kiedy zobaczyłam klauna z Macdonaldsa, który podobno od '74 roku pomaga dzieciom i prowadzi działanośc charytatywna - to mi się zrobiło niedobrze...
A ja zobaczyłam córke Steva Irwina, - czyli pana od krokodyli, który zmarł niedawno wskutek ukąszenia płaszczki (skubana trafiła w samo serce...) oraz jego śonę - śpiewające piosenki w otoczeniu krokodylków to już było źle.
Więc mojego doła dopełniła reprezentacja Virdinia Tech, uczelni, na której była słynna strzelanina w której szaleniec zabił 32 osoby - ubrana w głupie kapelutki i grajaca na trąbkach - nie wytrzymałam.
Jak można zrobic taki przegląd o poranku? Historia w wydaniu thanksgiving?
Mateusz narysował flagi poszczególnych państw kredeczkami...
I skończyliśmy o 4 rano w kanajpie o nazwie Library - to chyba straszne, że nas niesie tak?
Za to poranek Dziękczynny był jednym z najmilszych momentów w NY. Założyłam dres, najki i pojechałam do Central Parku - nie biegam, lecz chodzę, więc obeszłam cały. W międzyczasie podglądając wiewiórki, które jak cię widzą to udają "Jaki orzeszek ? - nigdy nie było ZADNEGO orzecha wysoki sądzie!" i jak tylko sie odwrócisz to wypluwają go do jakiejś dziury...
Widziałam Zoo z "Madagaskaru"...
Ale najfajniejszą rzeczą była rodzina wielopokoleniowa rozgrywająca mecz rugby na zielonej trawce... Osiemdziesiecioparoletni dziadek nie grał tylko dlatego, że miał szynę na nodze - ale jego zona, w dresie z lat '80 a la Jane Fonda - dzielnie przechwytywała piłkę. Jak człowiek pomysli o osteoporozie...
Za to niefajną rzecz w tv pokazali: Macys Parade.
Koszmar.
To, że jako pierwszą zobaczyłąm koteczkę bez pyszczka(Hello Kitty) , która "po raz pierwszy w historii bierze udział w paradzie" - było ok, choć drewniane głosy prezenterów przypominały raczej te które komentowały zawsze jakies pokazy sil zbrojnych....
Jednak potem, kiedy zobaczyłam klauna z Macdonaldsa, który podobno od '74 roku pomaga dzieciom i prowadzi działanośc charytatywna - to mi się zrobiło niedobrze...
A ja zobaczyłam córke Steva Irwina, - czyli pana od krokodyli, który zmarł niedawno wskutek ukąszenia płaszczki (skubana trafiła w samo serce...) oraz jego śonę - śpiewające piosenki w otoczeniu krokodylków to już było źle.
Więc mojego doła dopełniła reprezentacja Virdinia Tech, uczelni, na której była słynna strzelanina w której szaleniec zabił 32 osoby - ubrana w głupie kapelutki i grajaca na trąbkach - nie wytrzymałam.
Jak można zrobic taki przegląd o poranku? Historia w wydaniu thanksgiving?
Isha przypomniała mi kobietę, którą chiałabym być.
Być może jest brzydsza niż ja he he.
Czy to znaczy że wrócę z dziarą?
Uwieszonym u ramienia chłopakiem - narkomanem(czy ja kogoś już takiego nie maiałam?)?
Bo na pewno nie w jednych butach (Amy - widziana na papparazzi zdjęciach z Helo - zawsze ma na sobie te same pantofle bez podeszwy...).
Anyway - copyrights to Isha, która powinna mieć swojego bloga - ale nie ma (CZEMU!!!)
oto portret Amy Winehouse:
"fenomenem Amy Winehouse jestem zafascynowana od jakiegoś czasu. Po pierwsze, panna jest cholernie dobra, ma świetny głos i nie wstydzi się robić bardzo retro muzyki. Po drugie, co jest rzadkością, mimo że jest Brytyjką, robi muzę, która "wiezie" (a jak wiadomo, niewielu Brytoli to umie, raczej jest to domena amerykańska). Po trzecie, pani jest ciekawym fenomenem - jest Żydówką, ale chyba ma jakąś domieszkę krwi czarnej (ma czarny głos ewidentnie), wywodzi się chyba z całkiem dobrej rodziny, ale jest po prostu gangsta (jeśli brytyjski Żyd może być gangsta). Znaczy, wiecie, lasencja ma 24 lata, jej mąż siedzi w pierdlu, ma mega-dziary na ramionach i masę złota na sobie, a włos ma jak Włoszki w "Chłopcach z ferajny". słowem, prawdziwa muza ulicy a że babka ma w rodzinie tradycje jazzowe, to jest po prostu muzykiem wyśmienitym (...) Pieśń zatytułowana jest "Rehab". Chodzi mniej więcej o to, że powiedzieli lasce (a ona ostro pije i się rozbija po klubach, bo jest gangsta), żeby poszła na odwyk, a ona powiedziała: "no, no, no", bo butelka też może być przyjacielem ;-) słowem, jeśli tak wygląda żydowski Londyn, to ja się tam przeprowadzam!
p.s. jeśli chcecie więcej info o Amy Winehouse - http://en.wikipedia.org/wiki/Amy_Winehouse ja pozwolę sobie zacytować tylko jedno, co daje dużo do myślenia: "Winehouse is also said to be working with Missy Elliott and hip-hop producer Timbaland. Prince says he would like Winehouse to fly to to his Minnesota home to work on a musical collaboration after Christmas. Previously, Prince has said that he was a "big fan" of the singer prompting her to reply: "I'm honoured. I'm a massive fan. I'd love to work with him." [30] George Michael has written a song in which he wants to duet with the singer. Michael said "Amy is the best female vocalist I have ever heard in my entire career, as well as one of the best writers."
Zamierzam założyc na petycje.pl wniosek o to, żeby Ish założyłą bloga.
Podpiszecie?
Czy to znaczy że wrócę z dziarą?
Uwieszonym u ramienia chłopakiem - narkomanem(czy ja kogoś już takiego nie maiałam?)?
Bo na pewno nie w jednych butach (Amy - widziana na papparazzi zdjęciach z Helo - zawsze ma na sobie te same pantofle bez podeszwy...).
Anyway - copyrights to Isha, która powinna mieć swojego bloga - ale nie ma (CZEMU!!!)
oto portret Amy Winehouse:

"fenomenem Amy Winehouse jestem zafascynowana od jakiegoś czasu. Po pierwsze, panna jest cholernie dobra, ma świetny głos i nie wstydzi się robić bardzo retro muzyki. Po drugie, co jest rzadkością, mimo że jest Brytyjką, robi muzę, która "wiezie" (a jak wiadomo, niewielu Brytoli to umie, raczej jest to domena amerykańska). Po trzecie, pani jest ciekawym fenomenem - jest Żydówką, ale chyba ma jakąś domieszkę krwi czarnej (ma czarny głos ewidentnie), wywodzi się chyba z całkiem dobrej rodziny, ale jest po prostu gangsta (jeśli brytyjski Żyd może być gangsta). Znaczy, wiecie, lasencja ma 24 lata, jej mąż siedzi w pierdlu, ma mega-dziary na ramionach i masę złota na sobie, a włos ma jak Włoszki w "Chłopcach z ferajny". słowem, prawdziwa muza ulicy a że babka ma w rodzinie tradycje jazzowe, to jest po prostu muzykiem wyśmienitym (...) Pieśń zatytułowana jest "Rehab". Chodzi mniej więcej o to, że powiedzieli lasce (a ona ostro pije i się rozbija po klubach, bo jest gangsta), żeby poszła na odwyk, a ona powiedziała: "no, no, no", bo butelka też może być przyjacielem ;-) słowem, jeśli tak wygląda żydowski Londyn, to ja się tam przeprowadzam!
p.s. jeśli chcecie więcej info o Amy Winehouse - http://en.wikipedia.org/wiki/Amy_Winehouse ja pozwolę sobie zacytować tylko jedno, co daje dużo do myślenia: "Winehouse is also said to be working with Missy Elliott and hip-hop producer Timbaland. Prince says he would like Winehouse to fly to to his Minnesota home to work on a musical collaboration after Christmas. Previously, Prince has said that he was a "big fan" of the singer prompting her to reply: "I'm honoured. I'm a massive fan. I'd love to work with him." [30] George Michael has written a song in which he wants to duet with the singer. Michael said "Amy is the best female vocalist I have ever heard in my entire career, as well as one of the best writers."
Zamierzam założyc na petycje.pl wniosek o to, żeby Ish założyłą bloga.
Podpiszecie?
Sobotnie przedpołudnie
spędziłam w Filmforum - chiałam zobaczyć przedpremierę "filmu o Dylanie" mojego ukochanego Todda Haynesa.
Oczywiście wbiło mnie w fotel. Ja nie wiem, co jest w Haynesie takiego, że kazdy jego film wywołuje tyle uczuć. Nie wiem , co zrozumiałam z "I'm not there", zwłaszcza, że nie znam tak dobrze zarówno biografii Dylana (no dobra, Ishbel opowiedziała mi kiedyś całą ksiązke o Dylanie przed jakims egzaminem - znacie to u Ish ;) jak i tego okropnego akcentu. Grunt w tym, ze to jakby zupełnie nowy gatunek filmowy. Chyba musze jeszcze dojrzec do tego , by o tym napisac...
I - tak jak przewidywałam i jak upewnił mnie Halawa - przychodzi Cate Blanchett i rozpierdala innych aktorów jednym pierdolnięciem. To oczywiście cytat. Kto wie? Jest nagroda!

Kto nie widział trailera - niech nadrobi. A ta scena z Ginsbergiem!!!!
Oczywiście wbiło mnie w fotel. Ja nie wiem, co jest w Haynesie takiego, że kazdy jego film wywołuje tyle uczuć. Nie wiem , co zrozumiałam z "I'm not there", zwłaszcza, że nie znam tak dobrze zarówno biografii Dylana (no dobra, Ishbel opowiedziała mi kiedyś całą ksiązke o Dylanie przed jakims egzaminem - znacie to u Ish ;) jak i tego okropnego akcentu. Grunt w tym, ze to jakby zupełnie nowy gatunek filmowy. Chyba musze jeszcze dojrzec do tego , by o tym napisac...
I - tak jak przewidywałam i jak upewnił mnie Halawa - przychodzi Cate Blanchett i rozpierdala innych aktorów jednym pierdolnięciem. To oczywiście cytat. Kto wie? Jest nagroda!

Kto nie widział trailera - niech nadrobi. A ta scena z Ginsbergiem!!!!
Wczoraj zrobiło się zimno.
Naprawdę zimno.
Chyba był nawet w nocy przymrozek. Rano zastałąm taką warstewke lodu na kałuzach - lodowy Creme Brulee.
Mijałam po pierwszej ludzi pod delikatesami Katza - i nie było pary która nie wymawiałaby jakiejś odmiany zdania: "So fuckin' cold, man!"
Kupiłam płaszcz - więc nie martwi mnie to tak bardzo, choć ten odrywający uszy wiatr jest koszmarny - gorszy niż nasze -20stopniowe przymrozki w Krakowie.
Martwi mnie jednak, że chyba nie spotkam już w takim razie tego Pana, który lata w majtkach po Times Square - bezprawnie naduzywając nazwy Naked Cowboy:
cóż, życie to tylko bukiet róż, jak mawiał Wojtek B. 10 lat temu.
Chyba był nawet w nocy przymrozek. Rano zastałąm taką warstewke lodu na kałuzach - lodowy Creme Brulee.
Mijałam po pierwszej ludzi pod delikatesami Katza - i nie było pary która nie wymawiałaby jakiejś odmiany zdania: "So fuckin' cold, man!"
Kupiłam płaszcz - więc nie martwi mnie to tak bardzo, choć ten odrywający uszy wiatr jest koszmarny - gorszy niż nasze -20stopniowe przymrozki w Krakowie.
Martwi mnie jednak, że chyba nie spotkam już w takim razie tego Pana, który lata w majtkach po Times Square - bezprawnie naduzywając nazwy Naked Cowboy:
cóż, życie to tylko bukiet róż, jak mawiał Wojtek B. 10 lat temu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)