sobota, 24 listopada 2007

Od tygodnia chodze i oglądam. Obchodzę.

Jest po prostu świetne. Szczególnie świetnie wygląda na brudnym Bowery, tuz przed sklepami sprzedającymi... używane lady chłodnicze!
Przeczytałam ku mojemu zaskoczeniu, że jedną z fundatorek-założycielek muzeum była Marcia Tucker, autorka mojego ulubionego w sztuce pojęcia Bad Girls, którego nawet ostatnio użyłam w tekście o twórczości Magdaleny Krajewskiej (przy okazji jej wystawy w Zpaf i ska).

Swoją drogą - UWIELBIAM TO, ZE MARTWA OSOBA MA SWOJA STONE INTERNETOWA. Chyba nigdy wcześniej nie poczułam tego tak silnie...

Kinga Rushin

dla tych, co jeszcze nie widzieli.
Dzieki Matylda!

czwartek, 22 listopada 2007

"Jego matka pisze" odcinek kolejny

"Aga, ju beter kam hołm, bikos ju sej bzdury!!! Łot du ju sej abołt
sentral park? łat liws on de tris?mej bi de gras ys grin? Der ys
łinter yn Lanckorona, noł liws, noł gras, noł kolors, onli łan kolor
of kors: łajt kolor ys ewryłer End de temperczer ys abołt 6,7 degris
bat ander ziroł. Ju mej skejt on cedron riwer if ju hew skejts end if
ju ken, soł plis, dont sej sacz lajs end beter kam tu poland. Łajt
kolor ys kłajt najs. Aj lajk yt, bat yn samer,not yn łinter. Ewrytink
ys derti, espeszli siułs end trałzers. Okej for nał. Aj goł to slip
end zaś tu łerk yn de morning. JU mej biliw: yts not najs hir. Ju
beter stej yn sentral park es long es ju ken. bóźka!!!!!"

ARCYDZIEłO

środa, 21 listopada 2007

W Polsce juz to faszystowskie święto.

Ja tu mam jeszcze parę godzin do tego:
Happy thanksgiving życzył mi dziś z szatańskim usmiechem sam Mojsze z Moisches Bakery - był bardzo zadowolony kiedy wybuchnęłam smiechem i zaczął mi tłumaczyć w jidisz, że uśmiech jest ważny a wszyscy tu to głupki. Tak mi się wydaje, bo jidisz to ja raczej podskórnie czuje niż znam.

Mojsze dał mi też za uśmiech humantasza, czy też hamantasche oraz kawałek kreplacha.
Piekarnia wygląda koszmarnie (nie koszernie..) obskurnie, ale ma megaklimat. Cała jest zamalowana grafitami, a napis ma chyba z lat '50.



A więc... Happy Thanksgiving Mojsze!!!

Kocham moją dzielnię.

Bez zakupu typu "popierzyj artistem" przewędeowałąm Chinatown




i to to prawdziwe - ciemne zakamarki, brudne ulice. Nie to turystyczne, które zawsze widać na filmach o NY i które odwiedzają wszyscy.
Ja się naprawdę bałam.
Po raz pierwszy w Nowym Jorku poczułam się źle. Ze nie należę, że nie powinnam, że to nie to, nie moje.
Czyiś teren. A ja mam złą twarz.

Mijały mnie wiekowe chińskie i wietnamskie pary bez zębów, wygoleni nastolatkowie, ludzie bez wieku. Smutni strasznie. Jutro thanksgiving, ale to przeciez nie ich święto - z reszta już sobie wyobrażam mieszkania na Chinatown...


A potem poszłam na Little Italy i już było lepiej. Przypomniałam sobie tylko "Chinkę" Abla Ferrary z kapitalnymi scenami walki.
Swoją drogą - głowna bohaterka była nieźle androgyniczna...

Sasa poleciła:


ARE YOU AN ARTIST IN NEED OF FAST CASH?

PAWNSHOP

Forget gallery hassels—GET CASH NOW! High! Fast! Immediate cash payments! Come on down today!

Starting this fall, e-flux’s storefront in New York’s Chinatown will operate as a pawnshop, its inventory comprised of artworks, bought and sold. Opening to the public on Monday October 1st, at 12:00 pm, PAWNSHOP’s selected wares will become available for sale on November 1st. The Pawnshop will remain open through early 2008.

Byłam, widziałam.
Odlot.
Uwielbiam takie projekty poza oficjalnym obiegiem, a w obiegu szeptano-lanserskim, bo to przecież projekt e-flux.
Co tam można kupic?
Wieżę z lego, obraz zrobiony jak wystawka kolczyków, szkice napozórnieudane, naszyjniki przetopione z jednocentówek. .. . .. . .. . .. .
Wszyscy po Columbii etc.
S t r a s z n e.
Ale miejsce obłędne.

Za obraz ślicznej cipki płacisz 1800 baksów. Jak nie to spadaj.
Ja spadłam.
Ze niby po co mi druga na ścianie.





Kuba Dab wrócił do bloga

accidentswillhappen.blogspot.com

a ja widziałam dziś znów Kubę w Mud Cafe na 9tej.
Miał strasznie długie włosy.
Ciągle spotykam tego chłopaka i za każdym razem staję zdumiona.
Kuba, masz długowłosego, hipsterskiego sobowtóra w Nowym Jorku!