środa, 21 listopada 2007

Cos nas zaatakowało!!!

czyli jak Statua Wolności straciła głowę.

Nareszcie!!!

Od dłuższego czasu transport w tym mieście jest tematem naszych rozmów.
Pamiętam jak z Magdą gadałyśmy o tym niesamowitym piece d'art , którym jest mapa londyńskiego metra, i jak to sie tu nie zdarzy, bo chaos który istnieje w NY...
No własnie - chaos jest taki, że nawet Time Out poswiecił temu cały numer...
Wiecie, że niektóre rzeczy , które widzicie na mapie metra nowojorskiego - nie istnieją?
Sami nowojorczycy gubią sie notorycznie w plątaninach korytarzy.

Ja się nie gubię, i dal mnie metro działa ok. Ale czekałam na coś takiego.
Co mówi autor? :
"The [NYC] system itself is far too complex for any map alone to answer every question. A map can only work in concert with other elements like good signage."

socjolog na plaży


Mam strasznie dziwne pierwsze wspomnienia z NY.
Jednym z tych, które chodza za mna od początku jest album Richarda Misracha o plaży.
Masakrycznie wielki, wydany przez Aperture album ma kolor niebieskiej wody i piasku na plaży.
I lotnicze zdjęcia (znad Hawajów - powiedział mi to Michael Faminghetti z Aperture -"well... yesss.. Hawaii... easy piece of work") znad plaży. Wszystko wydaje sie być proste: że w końcu widzieliśmy już takie zdjęcia, gdzie wyspy były w kształcie serduszek i że takie co to ludziki małe - już też. No więc co jest takiego w tym albumie, że chcę go cały czas oglądać? Rozmiar?
Przypomniałam sobie kapitalny tekst o socjologii plaży - o tym jak się wybiera miejsce, okopuje.
Przypomniałam sobie moje zachowania na plaży (uwielbiam plaże, nie lubię "ubranych plaży" więc zawsze jak mogę chodzę na "nagie" - więc tam rytuały plażowe są zupełnie inne). Zobaczyłam też, że pociąga mnie to, że pomimo, że postacie na zdjęciach Misracha są takie małe, to jednak "czytam" ich charaktery, wymyślam narracje.

Klasyka gatunku: gdzie podglądać jak nie na plaży.

Jakby to powiedział Mateusz: może jestem w targeciei marzy mi sie po prostu taka plaża?


To chyba strasznie zły i efekciarski album... Nie wiem...

Autorka tego bloga

jest glupia (you betcha dupa i'm polish) i nie umie wrzucić filmów z youtube.

Za to chce się podzielić muzycznymi pocztówkami od przyjaciół :
od Mandy, dawka dziewczyńskiej miłości z perfekcyjnym brytyjskim akcentem z niewiadomoskąd
od Emi - w odpowiedzi: piękny głos i niegdysiejsze śniegi

co przypomina mi o dawnoniewidzianym , a bardzolubianym koledze Grzebieniaku i jego twórczości

You Betcha Dupa I'm Polish

Pocztówka z Polski doszła (nareszcie):

"a ja dziś wywołałem skandal w mięsnym na meiselsa, hehe
bo robię rosół a la jamie oliver, a raczej a la mama jamiego
którego sekretem jest plasterek boczku - zdaje się że sekretem połowy dań a la jamie
jest plasterek boczku, hehe
anyway - wymsknęło mi się, że to do rosołu, no i się zaczęło:
- do czego? do rosołu? boczek?
- to chyba jakiś indiański rosół!
(śmiech w kolejce)
- mnie by chyba rodzina z domu wyrzuciła jak bym boczek dodała
- a może to te przepisy z cudownego garnka co sam gotuje? tylko trzeba wszytsko według przepisu co do grama? (???)
itd itd

ok, to było zabawne
gdybym powiedział że jestem gejem albo żydem było by pewnie mniej"

Nie mogłam sie powstzymac i zawiesiłam to na Facebooku na ukochanej grupie: YOU BETCHA DUPA I'M POLISH. Okazało sie, że Valentin już tam updatował swoje zdjęcia z Polski - skubany spedziła z nami w Krakowie chyba tylko pól roku, ale klimat czuje nieźle.


wtorek, 20 listopada 2007

a - Muji otworzyli


czyli japońską AJKIJę (IKEA).
pamiętam jak sie pierwszy raz zachłystywałąm MUJI w Londynie.
Najlepsze zeszyty świata.

Idziemy ulicą i gadamy z Sasą o mini stanowisku MUJI, które znajduje sie pod sklepem MoMa na SoHo. Sasa dziwi sie, że w NY nie ma MUJI... Nastepnego dnia Sasa wyjeżdża a MUJI sie otwiera. Narracja jak z "Amelii".

Go twierdzi, że przez pierwsze dwa dni rozdawali canvas bag na ziemniaki jako bonus. To sie nazywa superbonus....

śniadania nowojorskie

ktoś na Bróklinie robi ślicznego bloga o śniadaniach...]
Nowojorskich oczywiście. to akurat moje ukochane śniadanie - a nigdy nie mogłam zrozumieć bajgli... teraz juz wiem ;)
Przypomina mi się przy okazji - niestety - projekt fotograficzny o ostatnich posiłkach zamawianych przez skazańców, który dziś po raz setny oglądałam w Aperture.